"Nic tak nie podkręca atmosfery, jak postać, którą można szczerze znienawidzić" - wywiad z Lucyną Olejniczak

"Powieść (...) przywołująca ducha dziewiętnastowiecznych sag we współczesnym wydaniu" - tak na okładce wydawca rekomenduje najnowszą powieść Lucyny Olejniczak "Kobiety z ulicy Grodzkiej. Hanka". I ma rację. "Hanka" idealnie odzwierciedla realia z przełomu XIX i XX wieku. Natomiast kiedy czytamy powieść, mamy wrażenie, że jej wymowa ma także współczesny wymiar. Jest nam po prostu bliska. Jeśli macie ochotę poczuć klimat starego Krakowa i chcecie zobaczyć z jakimi problemami wówczas mogła zmagać się młoda i ambitna kobieta, to zachęcam do lektury najnowszej książki autorki, która w wywiadzie zdradza m. in. jak przygotowywała się do napisania książki oraz skąd wziął się pomysł wykreowania najmroczniejszej postaci w powieści.

 

 

fot. Ryszard Dziedzic

 

 

 

 

Zacznę od pytania, które wydaje mi się najważniejsze z punktu widzenia czytelnika Pani książek: kiedy możemy spodziewać się premiery drugiego tomu „Kobiet z ulicy Grodzkiej”?

 

Drugi tom jest już gotowy, wszystko teraz zależy od Wydawcy, ale mam nadzieję, że ukaże się jeszcze tej jesieni. Tak jak to było zaplanowane.

 

„Hanka”, pierwszy tom „Kobiet z ulicy Grodzkiej”, przypomina sagi, ale we współczesnym wydaniu. Co zadecydowało o tym, że postanowiła Pani napisać taką książkę?

 

Sama lubię czytać sagi, a do napisania mojej namówiła mnie przyjaciółka i agentka literacka Manula Kalicka. Teraz widzę, że miała wyczucie, czyli tzw. nosa. „Hanka” zbiera bardzo dobre opinie, czytelnicy piszą do mnie prywatnie, pytając, co dalej i kiedy będzie następny tom, bo już nie mogą doczekać się kontynuacji tej historii. Wiktoria, główna bohaterka, podbiła serca czytelniczek, co bardzo, bardzo mnie cieszy.

 

Czy w „Hance” występują jakieś autentyczne zdarzenia, czy wszystko jest efektem Pani wyobraźni?

 

Historia jest wymyślona, ale sama klątwa nie. Podobną rzuciła kiedyś siostra mojej babci na swojego niedoszłego narzeczonego i jego rodzinę. Chętnie więc pobawiłam się tym tematem. Sama byłam ciekawa „co by było, gdyby…”.

 

Powieść, którą Pani napisała, doskonale odzwierciedla realia z przełomu XIX i XX wieku. Skąd czerpała Pani wiedzę na temat realiów tamtego okresu?

 

Przede wszystkim ze starych gazet z tamtego okresu, głównie z krakowskiego „Czasu”. Teraz każdą informację można znaleźć w Internecie, bez konieczności spędzania całych dni w archiwach i bibliotekach. To bardzo ułatwia życie i czas. Z drugiej zaś strony, trochę szkoda. Materiałów do swojej pierwszej książki szukałam w taki właśnie, tradycyjny sposób i przyznam, że to była naprawdę wspaniała przygoda. Nic nie zastąpi atmosfery czytelni PAU na ulicy Sławkowskiej w Krakowie, tej ciszy, zapachu starych, pożółkłych gazet i wrażenia, że czyta się „dzisiejsze wydanie”. Łatwiej było mi się przenosić do tamtego Krakowa, miałam bowiem wrażenie, że wszystko to dzieje się tu i teraz. Korzystałam również z licznych wspomnień i pamiętników. To prawdziwa kopalnia wiedzy o życiu i zwyczajach ludzi.

 

 

Którą postać z „Hanki” darzy Pani największą sympatią?

 

Chyba Stefanka, bo mimo swojego upośledzenia jest prawdziwy, niczego nie udaje. Wiktorię lubię i czasami nawet się z nią identyfikowałam, jednak dla niektórych czytelniczek może się ona wydać zbyt wyidealizowana. To celowy zabieg. Specjalnie stworzyłam ją taką, zgodnie z wymogami dawnych powieści. Kobiety w tamtym czasie z reguły przedstawiane były jako szlachetne, dobre i niemal bez skazy matki – Polki i patriotki. Wiktoria taka właśnie jest, chociaż w drugim tomie okaże się, że jednak nie do końca…

 

Najbardziej mroczną postacią w powieści jest aptekarz Franciszek Bernat, który mógłby być także bohaterem powieści kryminalnej. Jak zrodził się pomysł wykreowania takiej postaci?

 

Sam mi się wprosił. Planowałam rozpocząć serię od śmierci dziewczyny, żeby móc wprowadzić zamianę noworodków. Nie miałam zamiaru zajmować się jakoś szczególnie ojcem dziecka. Bernat pojawił się gdzieś z zakamarków mojego mrocznego umysłu i już nie dał się przepędzić :)

 

Czy w kolejnej części sagi również wystąpi jakaś mroczna postać?

 

Oczywiście. Nic tak nie podkręca atmosfery, jak postać, którą można szczerze znienawidzić.

 

Ile tomów będzie liczył cały cykl?

 

W trakcie pisania przychodzi mi do głowy mnóstwo pomysłów i mogłabym pewnie napisać tych tomów sporo, ale zaplanowałam cztery i przy tym chyba pozostanę.

 

Po jakie książki sięga Pani najchętniej?

 

Najchętniej czytam wspomnienia i biografie ludzi, bo tam jest prawdziwe życie. I wszystko, co zostało napisane na temat Krakowa, zwłaszcza jego historię. Lubię się też bać, więc chętnie sięgam po mroczne kryminały.

 

Twórczość których polskich autorek powieści obyczajowych poleciłaby Pani czytelnikom zwykle nie sięgającym po tego typu literaturę, aby ich zachęcić?

 

To trudne pytanie, ponieważ znam osobiście dużo polskich autorek i z większością z nich się przyjaźnię. Nie mogę więc polecać jednych, nie wspominając o drugich. Sama chętnie czytam książki moich koleżanek, ale, co chyba zrozumiałe, nie mogłabym być obiektywna. Każda z nich pisze inaczej i trafia do innego czytelnika. Dlatego też mogę po prostu zachęcić tylko gorąco do czytania naszych rodzimych autorek. Jestem pewna, że każdy znajdzie tam coś dla siebie. Najlepsze i najciekawsze polskie książki wybierane są, między innymi, na Festiwalu Literatury Kobiecej w Siedlcach, jesienią. Tam można się przekonać jak bardzo różnorodna jest ta literatura. Określenie „kobieca” nie znaczy wcale, że kierowana jest ona tylko do kobiet. To po prostu dobra literatura pisana przez kobiety. Zdecydowanie należy i warto po nią sięgać, choćby w myśl zasady „Cudze chwalicie, swego nie znacie”. Gwarantuję, że czytelnik będzie mile zaskoczony.

 

Dziękuję za rozmowę

 

fot. z prywatnych zbiorów autorki

 

Lucyna Olejniczak - urodziła się i mieszka w Krakowie. Z zawodu laborantka medyczna, były pracownik Katedry Farmakologii UJ, jako pisarka zadebiutowała już na emeryturze. Dużo podróżuje, lubi poznawać nowych ludzi, łatwo się zaprzyjaźnia. Wielbicielka kotów. Autorka powieści: „Jestem blisko”, „Wypadek na ulicy Starowiślnej”, „Opiekunka, czyli Ameryka widziana z fotela” (nagroda na Festiwalu Literatury Kobiecej w Siedlcach w 2014 roku, za powieść o tematyce wykluczenia) i „Dagerotyp. Tajemnica Chopina”.