Walka z systemem z kobiecej perspektywy

"Wojny kobiet" - Piotr Pytlakowski, Ewa Ornacka

Książka, którą tym razem otrzymałam do recenzji, nie jest kryminałem, ale historie w niej przedstawione z pewnością mogłyby posłużyć jako kanwa dla niejednej powieści kryminalnej. „Wojny kobiet” to jak kilkanaście kryminałów w jednej książce, z tą różnicą, że każda z opisanych historii jest prawdziwa. Przedstawiają nierówną walkę pojedynczego człowieka z mafią, policją i wymiarem sprawiedliwości. Dodatkową wartością tej książki jest fakt, że owa walka otrzymała w niej perspektywę kobiecą, tzn. śledzimy losy poszczególnych bohaterów oczami ich żon, matek czy sióstr. Opowiadane historie niejednokrotnie oburzają, zasmucają, ale też wzruszają, bo pokazują, że w ekstremalnych sytuacjach prawdziwa miłość znosi wszystko. To właśnie miłość do mężów, braci, synów sprawia, że kobiety są w stanie zrobić tak wiele.

 

Książka została podzielona na trzynaście rozdziałów, do których dołączono wstęp i epilog. Każdy rozdział to odrębna historia człowieka oraz jego rodziny. Ale, jak piszą autorzy w epilogu, historii mogłoby być więcej, gdyby osoby, do których dotarli, zechciały mówić. Opisane przypadki nie są więc odosobnionymi zjawiskami. Każdy z rozdziałów ma podobną budowę. Początek zawsze ma charakter reportażowy: przytaczane są fakty, relacje świadków i rodziny. Autorzy dokładnie przedstawiają daną sprawę, nie zapominając dodać, na jakim etapie znajduje się w trakcie oddawania książki do druku. Niektóre historie kończą się happy endem, inne czekają na rozwiązanie, które nie przychodzi od lat. Bywają też takie, które już nigdy nie zostaną rozwiązane. Natomiast druga część każdego rozdziału to wywiad przeprowadzony z żoną, matką czy siostrą oskarżonego bądź zaginionego.

 

Po lekturze „Wojny kobiet” hasło „władza i pieniądze deprawują” przestaje być abstrakcją, a zaczyna mieć naprawdę realny wymiar. Nie od dziś wiadomo, że człowiek może wiele, że zdolny jest do wszystkiego. Ta książka to potwierdza, bo pokazuje, jakich świństw może dopuścić się człowiek, jeśli w grę wchodzą władza i duże pieniądze. Mafia, służby bezpieczeństwa, wymiar sprawiedliwości z dnia na dzień potrafią zniszczyć człowieka, odcisnąć nieodwracalne piętno na życiorysie, a najbliższych pogrążyć w smutku i żałobie. Czytając, wiele razy kiwałam z niedowierzaniem głową, bo nie mogłam zrozumieć, że instytucje kojarzące się z wymierzaniem sprawiedliwości (sądy) i mające chronić obywatela (policja) używają metod, którymi zwykle posługuje się świat przestępczy. Nieudolność prowadzonych śledztw wynikała często z powiązań świata biznesu i świata przestępczego z instytucjami publicznymi. Trzeba jednak przyznać, że utrudnienia w niektórych sytuacjach wynikały także z niedostatecznych kompetencji osób zajmujących się daną sprawą. Włos się jeży na głowie, kiedy się pomyśli, że samemu mogłoby się znaleźć w podobnej sytuacji. Niebezpodstawne są także skojarzenia z „Procesem” Franza Kafki, które świadczą o ponadczasowości tej książki.

 

Głównymi bohaterkami tej książki są jednak kobiety, które w ekstremalnych sytuacjach przekonują się, na co naprawdę je stać. Z osób, których jedynym obowiązkiem było dbanie o dom bądź pielęgnowanie wyglądu, aby atrakcyjnie prezentować się u boku mafijnego bossa, stają się silnymi osobowościami, przekraczającymi granice własnych słabości. Okazuje się, że nieśmiała i cicha kobieta w chwili zagrożenia życia i wolności męża stanowczym i doniosłym głosem może wygłosić przemowę w sądzie. Inna, która do tej pory jedynie sprzątała i gotowała, staje się specjalistką od najnowszych metod identyfikacji kości. Ciało jej męża zaginęło, ale ona nadal wierzy, że się kiedyś odnajdzie, dlatego stara się być na bieżąco z wiedzą naukową na ten temat. Kolejna najlepsze lata młodości przeżyła, odwiedzając męża w więzieniu – nie porzuciła go, bo wierzy w jego niewinność i w to, że wyjdzie na wolność. W książce jest również scena, w której żona mafiosa wyrzuca wszystkie swoje – warte kilkaset tysięcy złotych – ubrania i buty na znak zerwania ze starym życiem. Symbolika tej sceny jest dwojaka: z jednej strony kobieta zrywa z bogactwem, którym otaczał ją mąż, a z drugiej z rolą żony mającej jedynie ładnie się prezentować, o nic nie pytać i przymykać oko na liczne romanse męża. Dzięki takim kobietom zmieniają się na przykład procedury dotyczące postępowania w razie zaginięć osób, świat dowiaduje się o ekologicznym zagrożeniu w Hiszpanii czy dochodzi do aresztowania szefa mafii. Oczywiście, jak już wspomniałam, nie każda historia kończy się happy endem, ale każda przedstawia kobiecą wytrwałość w dążeniu do prawdy i sprawiedliwości.

 

Książkę warto przeczytać z co najmniej dwóch powodów. Po pierwsze: jest konsekwentnie napisana, uporządkowana i przejrzysta. Widać, że autorom przyświecał konkretny pomysł. Drugim powodem jest oczywiście poruszana tematyka, dotycząca ciemnej strony funkcjonowania niektórych instytucji, przedstawiona z kobiecej perspektywy. Polecam.

 

Recenzja po raz pierwszy ukazała się na Portalu Kryminalnym: Walka z systemem z kobiecej perspektywy