Kryminał okiem etnologa

Etnolog w mieście grzechu. Powieść kryminalna jako świadectwo antropologiczne - Mariusz Czubaj

„Etnolog w Mieście Grzechu. Powieść kryminalna jako świadectwo antropologiczne” – tytuł naukowej pracy Mariusza Czubaja, skądinąd także autora popularnych kryminałów, już swoją treścią jasno oznajmia z czym mamy do czynienia. Otóż etnolog – specjalizujący się w nauce o człowieku i jego kulturze – wkracza w rejony, które z pozoru wydają się znacznie bliższe historykowi i teoretykowi literatury. Tytułowe Miasto Grzechu to bowiem metafora gatunku kryminalnego. Ale gdy dłużej się zastanowić, to okazuje się, że określenie Miasto Grzechu trochę zawęża nam perspektywę, bo tak rozumiana przestrzeń miejska charakterystyczna jest głównie dla czarnego kryminału oraz jego współczesnych kontynuatorów. Tymczasem Mariusz Czubaj w swojej pracy odwołuje się także do twórczości Agathy Christie oraz Arthura Conan Doyle’a, będących właściwie na drugim kryminalnym biegunie. Posługujący się metodą dedukcji detektyw z Baker Street, wielokrotnie rozwiązywał zagadki kryminalne nie ruszając się z miejsca, a królowa kryminału chętnie swoich bohaterów umieszczała w przestrzeniach zamkniętych. Miasto rozumiane jako siedlisko przestępczości i grzechu idealnie wpisuje się natomiast w stylistykę noir. Oczywiście nieścisłość tę należy uznać za atut, a „Etnologa w Mieście Grzechu” każdy fan kryminału przeczytać powinien.

 

Mariusz Czubaj w „Etnologu…” bywa zarówno teoretykiem, jak i historykiem literatury. Ale przede wszystkim występuje tu w roli antropologa i ta perspektywa jest tu najciekawsza. Chociaż trzeba przyznać, że opowieść o przemianach gatunku oraz jego percepcji krytyczno-literackiej jest także ciekawa. Niemniej należy zauważyć, że książka ta jest głównie „(…) opowieścią o narracyjnym wymiarze kultury i takich jej odczytaniach, które w pisaniu, czytaniu, komentowaniu kryminałów widzą ważną współczesną praktykę kulturową oraz metakulturową”.

 

W pierwszym rozdziale Czubaj pisze o recepcji literatury kryminalnej, która przebiegała na dwóch płaszczyznach. Pierwszej, dość oczywistej i zrozumiałej, czyli wchodzącej w zakres badań literackich, wyrastającej z założenia, że kryminał jest materią tylko literacką. Druga płaszczyzna z kolei traktuje kryminał jako przypowieść filozoficzną „(…) albo odzwierciedlenie osobowości, jaźni lub (…) konfliktów społecznych”, czyli jest optyką filozoficzną, psychologiczną, socjologiczną. W rozdziale tym autor proponuje także własną antropologiczną perspektywę, w której zakłada istnienie dwóch nurtów: proceduralności oraz przygodności.

 

W drugim rozdziale, zatytułowanym „Alibi pisarza: gest, świadomość literatury, świadomość kultury”, autor przedstawia reguły rządzące powieścią kryminalną. Przeczytamy więc tu na przykład o dziesięciu zasadach dobrego kryminału (dodajmy: klasycznego, bardziej w duchu Agathy Christie niż Chandlera), sformułowanych przez Ronalda A. Knoxa.

 

Natomiast trzeci rozdział, który wydaje mi się najciekawszy – obok rozdziału czwartego – zatytułowany został „Trójkąt kryminalny, czyli jak myślą detektywi”. Mamy więc tu Sherlocka Holmesa, który zakwalifikowany został do kryminałów będących opowieściami o znakach i ich niepodważalnych znaczeniach, do kryminałów o przejrzystej strukturze społecznej. Mamy także Rossa Macdonalda – klasyka czarnego kryminału – którego twórczość traktuje o związkach społecznych „pojętych w kategoriach społecznej wymiany” oraz Tony’ego Hillermana – mało znanego w Polsce, co przyznaje autor – będącego pionierem „kryminału etnograficznego i antropologicznego”.

 

W czwartym rozdziale przeczytamy natomiast o ciele, o tym jak jest przedstawiane w kryminałach i czemu takie, a nie inne przedstawienia służą. Na samym końcu natomiast Czubaj poświęca chwilę uwagi głównie Henningowi Mankellowi, o którym pisze m. in. tak: „Szwedzki autor był jednym z tych, od których zaczęła się moja przygoda z kryminałem w wymiarze (mam nadzieję) refleksyjnym, stąd szczególne miejsce tego pisarza w mojej książce”.

 

W książkę Mariusza Czubaja czytelnik wczytuje się stopniowo. Nie ukrywam, że fragmenty, w których autor wciela się w rolę historyka i teoretyka literatury czytało mi się najlepiej. Pewną trudność nastręczają natomiast fragmenty, w których Czubaj jest rasowym antropologiem. Ale kiedy czyta się je z uwagą, to okazują się niezwykle ciekawe. Nie miałam jeszcze do czynienia z antropologiczną perspektywą patrzenia na kryminał, ale z pewnością jeszcze do niej wrócę. I nie jest to wyświechtany recenzencki frazes, bo do „Etnologa…” faktycznie można, a nawet trzeba, wracać. Zwłaszcza przy lekturze literatury kryminalnej. Powtarzając zdanie z wprowadzenia: „Etnologa w Mieście Grzechu” każdy fan literatury kryminalnej przeczytać powinien.