Wirus zła

Siewcy strachu - Gregg Olsen, Jan Hansel

Biografie seryjnych morderców to temat pociągający ludzi z wielu dziedzin. Psychologowie i śledczy interesują się nim ze względów zawodowych – im więcej wiedzą na temat psychiki i warunków, w których wychowywał się morderca, tym mają większą szansę na zidentyfikowanie go oraz powstrzymanie przed kolejnymi zabójstwami. Na przestrzeni wielu lat badań udało się wyodrębnić pewne wzorce zachowań charakterystycznych dla osób o skłonnościach morderczych, toteż wydawałoby się, że praca śledczych przebiega w oparciu o wszelkie dostępne metody identyfikacji. Tymczasem co jakiś czas pojawiają się mordercy, których wzorzec postępowania odbiega od opisanych norm i należy wówczas uzupełniać obecny stan wiedzy. Takim przypadkiem był z pewnością Ted Bundy, który w latach siedemdziesiątych ubiegłego wieku wstrząsnął Stanami Zjednoczonymi, dopuszczając się morderstw na młodych kobietach. Prawdopodobnie zmienił także mentalność ówczesnego społeczeństwa, które nie spodziewało się zagrożenia od osoby niepełnosprawnej, lub potrzebującej pomocy, a na takie zwykle kreował się Bundy, wabiąc swoje ofiary.

 

Odrażające życie seryjnych morderców pociąga i inspiruje także twórców literackich i filmowych. Powstają filmy oraz książki oparte na faktach z życia morderców. Ale tego typu wytwory kultury nie miałyby racji bytu, gdyby nie sięgał po nie z chęcią czytelnik lub widz. Lubimy takie lektury i filmy, bo lubimy się bać. Zaspokajają również naszą potrzebę zajrzenia za kulisy zła, a fakt, że opisywane zdarzenia miały miejsce, jeszcze bardziej na nas oddziałuje. Nie jest jednak łatwo przenieść na ekran, bądź na stronice książki, historię seryjnego mordercy tak, aby istotnie zaciekawiła widza lub czytelnika. Przekonałam się o tym oglądając „Zodiaka” oraz „Siwowłosego”. Pierwszy opowiada historię Zodiaka, czyli seryjnego mordercy dokonującego licznych zbrodni w Stanach Zjednoczonych w latach sześćdziesiątych i siedemdziesiątych ubiegłego wieku. Zodiak do dziś nie został zidentyfikowany i schwytany. Drugi dotyczy Alberta Fisha okrutnego mordercy dzieci, działającego w pierwszej połowie dwudziestego wieku. Oba filmy starają się dość szczegółowo odwzorować faktyczne wydarzenia, co według mnie nie do końca się sprawdza, ponieważ widz czy czytelnik oczekuje wciągającej historii, a dokładne przeniesienie biografii na ekran nie zawsze ten wymóg spełnia.

 

Co więc można zrobić, aby gotowy scenariusz, jakim jest biografia seryjnego mordercy, stał się wciągającą historią? Można wyłuskać z biografii niektóre wątki i stworzyć zupełnie nową opowieść, przy okazji nadając jej sensowne przesłanie tak, aby nie stała się jedynie suchą relacją z życia mordercy, zaspakajającą jedynie ciekawość dotyczącą jego postaci. Taką właśnie strategię obrał Gregg Olsen w powieści „Siewcy strachu”. Drugoplanowym bohaterem (chociaż określenie antybohater lepiej tutaj pasuje) opowiadanej przez niego historii jest Ted Bundy. Natomiast na pierwszym planie mamy osoby, na których Bundy odcisnął swoje piętno: ofiary, rodziny ofiar, jego bliscy oraz postacie wyraźnie nim zafascynowane. Olsen przenosząc punkt ciężkości z osoby seryjnego mordercy na ludzi, w których życie Bundy wdarł się niczym podstępny, złośliwy i infekujący psychikę wirus, roztacza przed czytelnikiem całą paletę konsekwencji, jaką jego wtargnięcie wywołało. Pośrednia lub bezpośrednia obecność Bundy’ego w życiu poszczególnych bohaterów staje się ich wspólnym przeżyciem, które determinuje ich los. Jest to opowieść o matce dziewczyny prawdopodobnie zabitej przez Bundy’ego; opowieść o siostrze ofiary Bundy’ego, o jego synu, a także o chorej kobiecie zakochanej w nim bez pamięci.

 

Historię opowiada nam wszechwiedzący narrator, który snuje swoją opowieść obiektywnie i z reporterską starannością. Tempo jest spokojne i pozbawione zwrotów akcji. Mamy wrażenie, że autor do perfekcji opanował technikę panowania nad tekstem i pojedynczym słowem. Nawet nie spostrzegamy się, kiedy jesteśmy w momencie, w którym mamy czterech potencjalnych morderców, a każdy ma motyw i… piwnicę, w której mógłby przetrzymywać ofiarę.

 

„Siewcy strachu” jest próbą odpowiedzi na pytanie skąd biorą się seryjni mordercy i co ich kształtuje. Udzielając odpowiedzi, autor zdaje się mówić, że zło wyrządzone przez mordercę jest jak złe ziarno, które kiełkuje, a potem wydaje owoce. Jest to proces powtarzalny i przewidywalny, jak zmieniające się pory roku. Jest jak wirus, który natrafiwszy na dogodne warunku, przenosi się na innych. Mimo że z powieści Olsena nie dowiemy się niczego nowego na temat Teda Bundy’ego, ani na temat motywacji seryjnych morderców, to „Siewców strachu” warto przeczytać, ponieważ perspektywa ukazująca spektrum przeżyć osób powiązanych z seryjnym mordercą jest sugestywna i niezwykle frapująca.