Zbrodnia i powódź w Poznaniu

Komisarz Zagrobny i powódź - Maciej Dobosiewicz

„Komisarz Zagrobny i powódź”, powieść kryminalna, jak głosi podtytuł, należy do tych kryminałów, które z dbałością o szczegóły odwzorowują rzeczywistość. Autor, Maciej Dobosiewicz, podobnie jak Mariusz Czubaj w swoich powieściach, dba o wiarygodność przedstawianej historii, między innymi wielokrotnie nawiązując w swojej książce do bieżących wydarzeń.  

Rzecz dzieje się w Poznaniu w 2010 roku, kiedy powódź nawiedziła miasto. Jednak wbrew medialnym doniesieniom sytuacja wcale nie wygląda tak tragicznie. Ludzie chodzą do pracy, na zakupy, miasto po prostu dalej żyje sobie swoim rytmem, tylko w niektórych jego częściach mieszkańcy walczą z wodą. Obraz ten jest delikatnym prztyczkiem w nos wszelkich mediów, które z każdej nowinki potrafią uczynić sensacyjną, najlepiej mrożącą krew w żyłach historię, a tym samym manipulują emocjami widzów. W dalszych partiach powieści pojawia się nawet pewien niefrasobliwy dziennikarz, który również zostaje przedstawiony w nieprzychylnym świetle – z powtarzających się morderstw chce uczynić sensację, nie zważając na to, że jego działanie może zaszkodzić prowadzonemu śledztwu.

 

A trzeba przyznać, że policja, zwłaszcza komisarz Zagrobny, ma ręce pełne roboty. W piwnicach podtopionych kamienic odnajdywane są zwłoki starszych ludzi. Na początku policja uważa, że są to nieszczęśliwe wypadki. Ofiarami są osoby cierpiące na różne choroby i zachodzi podejrzenie, że śmierć wystąpiła z przyczyn naturalnych. Małe zasłabnięcie, omdlenie i starsza osoba się topi – taka jest początkowa hipoteza. Ale w miarę rozwoju akcji zgonów jest coraz więcej i wyraźnie nie są to śmierci przypadkowe, zwłaszcza że kolejna ofiara jest młoda – to dwudziestoparoletnia studentka. Zagrobny, komisarz, który śmiało mógłby już odejść na emeryturę, tropi przestępcę (bądź przestępców – do końca nie jest pewien, czy sprawcą jest tylko jeden człowiek).

 

Komisarz Zagrobny jest właściwie głównym bohaterem powieści. Cała akcja ogniskuje się wokół niego. Choć mam wrażenie, że Zagrobny na tle innych bohaterów jego pokroju nie wyróżnia się niczym szczególnym, to trzeba przyznać, iż budzi u czytelnika sympatię. Jest mistrzem… promocyjnych zakupów. Kalkuluje, porównuje i kupuje tam, gdzie mu się najbardziej opłaca. Chomikuje wszelkie gazetki promocyjne i zanim zdecyduje się coś kupić, każdą ofertę musi przeanalizować. Zdarza się, że robi zakupy na końcu miasta, bo tam mają lepszą promocję. Oczywiście oblicza przy tym koszty dojazdu… Zagrobnego poznajemy także w dwóch relacjach: z córką, z którą w doskonały sposób się dogaduje, zdradzając przy tym nieznajomość nowinek technicznych, oraz ze współpracownikami. Zagrobny stale wyżywa się na swoim podwładnym, młodszym koledze Dobosiewiczu. Wychodzi tutaj na wierzch jego niechęć do młodego aspiranta, który mógłby już go zastąpić, gdyby zechciał w końcu odejść na emeryturę.

 

„Komisarz Zagrobny i powódź” – początkowo tytuł wydaje się mało wyszukany, jakby autor nie miał na niego pomysłu. Ale kiedy czytamy, zauważamy, że właściwie powieść Dobosiewicza nie jest niczym innym, jak właśnie opowieścią o podstarzałym komisarzu i powodzi, która nawiedziła Poznań. Pośrednio natomiast otrzymujemy obraz tego miasta, z zachowaniem wszelkich szczegółów topograficznych, nawet z lotu ptaka, oraz delikatnie zarysowany obraz problemów kamieniczników, których kamienice zostały wykupione przez biznesmenów. Ci z kolei, starając się na nich zarobić, mało dbają o ich mieszkańców.

 

„Komisarz Zagrobny i powódź” jest właściwe średnim kryminałem, ani przesadnie złym, ani świetnym. Wątpliwości mogą budzić pewne szczegóły z zakresu medycyny sądowej. Nie przekonuje również kolejność pewnych fragmentów. Najpierw czytamy, że dany bohater został znaleziony martwy, a potem następuje opis jego ostatnich chwil. Z punktu widzenia budowania napięcia o wiele ciekawszym zabiegiem byłoby przedstawienie owych ostatnich chwil przed zakomunikowaniem śmierci danej osoby. Wówczas czytelnik czytałby z większym napięciem, nie wiedząc, że dana osoba niedługo zginie.

 

Recenzja po raz pierwszy ukazała się na Portalu Kryminalnym: Zbrodnia i powódź w Poznaniu