Stulecie powieści kryminalnej

Detektyw w krainie cudów. Powieść kryminalna i narodziny nowoczesności (1841-1941) - Tadeusz Cegielski

„Jedna z tez niniejszej pracy brzmi: nie ma kryminału bez kobiet!”, pisze Tadeusz Cegielski w „Detektywie w krainie cudów”, czym od razu zdobywa moje czytelnicze serce. I aby nie być gołosłownym, już na pierwszej stronie przywołuje ważną – z punktu widzenia narodzin gatunku kryminalnego – postać kobiecą. Mowa o Catherine Crowe, która w 1841 roku opublikowała swoją pierwszą powieść detektywistyczną. W tym samym roku Edgar Allan Poe, uważany za ojca literatury detektywistycznej, opublikował swoje pierwsze opowiadania. O ile Poe jest znany szerokiej rzeszy czytelników od dawna, tak postać Crowe została doceniona stosunkowo niedawno. Odnotowanie jej niezaprzeczalnie ważnej obecności na historycznej mapie literatury kryminalnej uważam za plus publikacji Tadeusza Cegielskiego. „Nagłe” pojawienie się Catherine Crowe jest kolejnym dowodem na to, że w przeszłości rola kobiet w wielu dziedzinach, także naukowych, była niezauważana nie dlatego, że kobiet na wielu polach w ogóle nie było, ale właśnie dlatego, że bagatelizowano ich obecność. Co oczywiście nie zmienia faktu, że do wielu dziedzin miały utrudniony dostęp, a to również wpłynęło na brak kobiet w historii wielu nauk i zawodów. Im dalej w tekst, tym autor coraz bardziej potwierdza tezę postawioną w przywołanym na początku fragmencie. Cegielski pokazuje, że to właśnie m. in. dzięki kobietom rozwijało się czytelnictwo i pęd ku powieści popularnej – były zarówno autorkami, jak i odbiorczyniami literackiego przekazu. Oprócz utworów męskich, odnosi się również do dzieł autorstwa kobiet, a kiedy przywołuje stanowiska innych badaczy literatury kryminalnej, równie chętnie cytuje mężczyzn, co kobiety.

 

Niemniej jednak tematem pracy Tadeusza Cegielskiego nie jest rola kobiet w literaturze kryminalnej, lecz sama literatura kryminalna oraz jej zależność od rzeczywistości. Autor pokazuje jak czynniki zewnętrze kształtowały ten rodzaj literatury oraz jak ona sama kształtowała rzeczywistość. Wyróżnia trzy główne czynniki, które zadecydowały o rozwoju kryminału i czytelnictwa w ogóle. Pierwszym czynnikiem był rozwój druku oraz dostępność tekstu pisanego szerszej masie ludzi, w tym grupom, które do tej pory nie miały dostępu do literatury ze względu na wysoką cenę woluminów. Następowała także większa migracja ludności do miast, w których wyodrębniały się mroczne dzielnice, gdzie szerzyła się przestępczość. Była to idealna pożywka dla fikcji literackiej, a zwłaszcza jej kryminalnego odłamu.

 

O powyższych czynnikach kształtujących i wpływających na rozwój literatury kryminalnej czytamy w początkowych rozdziałach pracy. Tadeusz Cegielski bowiem prowadzi swój wywód chronologicznie. Od początku zauważamy także, iż praca nie dotyczy tylko samej literatury. Autor obszerne fragmenty poświęca także owym szczegółowym czynnikom wpływającym na kształt literatury kryminalnej. Czytamy więc o takich ciekawostkach jak pochodzenie kartoteki policyjnej, czyli dokumentacji bez której obecnie nie można sobie wyobrazić pracy śledczego. Jej pomysłodawcą był niejaki Vidocq – barwna postać, która zanim wpłynęła na skuteczność pracy policyjnej, sama imała się działań przestępczych. Nie każdy z pewnością wie, iż na przykład FBI początkowo było agencją detektywistyczną, a Agatha Christie w jednej ze swoich powieści złamała jeden z postulatów obowiązujących w Klubie Detektywów… Takie ciekawostki, jak i wiele innych, będzie miał okazję poznać czytelnik, który weźmie do ręki książkę Tadeusza Cegielskiego.

 

Chronologia wywodu dotyczy zarówno przywoływanych kontekstów, jak i samej literatury kryminalnej. Najpierw poznajemy więc twórczość Edgara Allan Poe, otrzymujemy zarys historii powieści gotyckiej, a potem przechodzimy do detektywa-geniusza, czyli Sherlocka Holmesa, któremu autor poświęca spore partie tekstu. Nie inaczej jest także w przypadku Agathy Christie, której początki twórczości przypadły na Złoty Wiek literatury kryminalnej czyli dwudziestolecie międzywojenne. Po wojnie natomiast rozkwita literatura hard-boiled i jej filmowy odpowiednik czyli kryminał noir. Kiedy kończę czytać ostatnie strony, pojawia się pewien niedosyt, spowodowany faktem, iż wywód nie został pociągnięty dalej, aż po popularną dziś literaturę skandynawską. Świadczy to o tym, że dałam się wciągnąć w wywód Tadeusza Cegielskiego i z chęcią posłuchałabym, co ma do powiedzenia na temat zależności literatury kryminalnej i rzeczywistości w kolejnych latach. Osobom, które po lekturze „Detektywa w krainie cudów” podobnie jak ja poczują pewien niedosyt, mogę polecić posłowie do zbioru szwedzkich opowiadań kryminalnych „Ciemna strona”, z którego można poznać historię szwedzkiego kryminału oraz przyczyny jego wciąż rosnącej popularności.

 

„Detektyw w krainie cudów” to znakomita lektura dla wszystkich tych, którzy pragną zapoznać się z historią powieści kryminalnej, albo uporządkować posiadane już wiadomości. Z tym że książka Tadeusza Cegielskiego jest raczej rysem historycznym, niż pozycją z zakresu teorii literatury. Niemniej jednak ważnym i niewątpliwie posiadającym walory poznawcze. Polecam.