„Żegnaj, laleczko” Raymonda Chandlera jako klasyka gatunku kryminalnego

Żegnaj,laleczko - Raymond Chandler

Kiedy mowa o proweniencji gatunku zwanego czarnym kryminałem, zwykle podaje się dwa nazwiska. Jako pierwsze wymienia się nazwisko autora „Sokoła maltańskiego”, Dashiella Hammetta. Hammett uważany jest za twórcę gatunku. Natomiast autorem wymienianym w drugiej kolejności jest Raymond Chandler. Jego powieść „Żegnaj, laleczko” jest nie tylko klasyką czarnego kryminału, ale poprzez język, którym została napisana, zaliczana jest do klasyki literatury w ogóle. Hammett więc stworzył gatunek, a Chandler wprowadził go do kręgu literatury wyższej.

 

Sztandarową postacią w twórczości Raymonda Chandlera jest Philip Marlowe, nietuzinkowy – a przynajmniej na ówczesne czasy – prywatny detektyw. W „Żegnaj, laleczko” poznajemy go, kiedy prowadząc błahą sprawę, przez przypadek wplątuje się w większą aferę. Spotyka niejakiego Myszkę Malloya, postawnego mężczyznę, który wyszedłszy z więzienia, poszukuje dawnej ukochanej. Marlowe najpierw pakuje się w awanturę w lokalu dla czarnoskórych. Potem chroniąc pewnego klienta, dopuszcza do jego śmierci i wreszcie sam zostaje pobity. Pojawiają się również dwie kobiety, z których jedna przysporzy mu jeszcze większych kłopotów.

 

Powieść „Żegnaj, laleczko” zawiera wszystkie symbole, z którymi zwykło kojarzyć się czarny kryminał. Przyjrzyjmy się więc im z bliska. Na pierwszym miejscu jest oczywiście postać detektywa. Marlowe jest prekursorem wielu postaci detektywów w kryminałach współczesnych. Życie osobiste niezbyt się mu układa. Jest oczywiście młody, przystojny, inteligentny, błyskotliwy, pełen uroku, męski, nie narzeka na zainteresowanie płci przeciwnej… długo można by tak wymieniać, ale w życiu prywatnym jest samotny. Nie stroni od kieliszka, papierosów, przelotnych romansów. Kieruje się własnym kodeksem moralnym. Jest niepokorny i niezależny, co często przejawia się w dialogach oraz niejednokrotnie naraża się stróżom prawa, z czego często musi się tłumaczyć. Brzmi znajomo? Trudno się dziwić skoro postać Marlowe’a, jak wspomniałam wcześniej, jest swoistego rodzaju archetypem dla późniejszych autorów kryminalnych.

 

Ważnym motywem jest również przestrzeń miejska. Miasto jest nie tylko miejscem akcji, ale również bohaterem. Poznajemy je oczywiście od ciemnej strony: od strony podejrzanych spelunek, skorumpowanych policjantów, gangsterów, a także ludzi bogatych, nierzadko powiązanych ze światem przestępczym i policyjnym. Skupianie się na gorszej stronie miasta jest także pretekstem do ukazania ważkich problemów społecznych. W „Żegnaj, laleczko” ukazana została przede wszystkim nierówność wynikająca z koloru skóry. Kiedy zabójstwo białego człowieka angażuje wszystkie siły policyjne, morderstwo człowieka czarnoskórego zdaje się nikogo nie obchodzić. Ewenementem staje się fakt, że w ogóle zostaje wspomniane w prasie. We współczesnym kryminale problematyka społeczna jest niezwykle ważna, ale to właśnie u Chandlera pojawiają się pierwsze nawiązania do różnic społecznych, czy skorumpowania policji.

 

W czarnym kryminale niezwykle ważna jest także postać femme fatale, czyli kobiety fatalnej, która jest powodem porażki i zguby mężczyzny w niej zauroczonego. Zawsze piękna, otoczona przez wianuszek wielbicieli, gotowych dla niej zrobić wszystko, z premedytacją wykorzystuje swoją pozycję do własnych celów. Mężczyźni tracą dla niej głowy, a w ostatecznym rozrachunku nawet życie.


Od ukazania się „Żegnaj, laleczko” minęło wiele lat, ale kryminał Chandlera w ogóle się nie zestarzał, jeśli chodzi o dostarczanie wyjątkowych wrażeń czytelniczych. Marlowe jest ciągle żywy, i to nie tylko dlatego, że stale jest inspiracją dla współczesnych autorów kryminałów. To postać niezwykle barwna, charakteryzująca się poczuciem humoru przejawiającym się głównie w dialogach. W dialogach zawarta została również jego skłonność do wyszukanych, niesztampowych metafor. Ale nie tylko detektyw zasługuje na uznanie. Tu każda postać jest wyjątkowa. Aby się o tym przekonać, zachęcam do zapoznania się z książką.